A miało być tak pięknie – Nicea/Monako 04.2018

Nie wierzę w pecha i tym podobne rzeczy, ale nasz drugi wyjazd do Nicei ciężko mi zaliczyć do udanych. Dla mnie był też wyjątkowo krótki i niezbyt wiele mam Wam do opowiedzenia, no ale po kolei z tym naszym ciągiem nieszczęśliwych zdarzeń 😉

Czytaj dalej A miało być tak pięknie – Nicea/Monako 04.2018

Georgia on my mind – Gruzja cz. III.

Boże, jak ja nie chciałam jechać z Batumi z powrotem do Kutaisi.. To chyba tylko ja jedna wiem. No i może Tomasz też ćośtam na ten temat wie, bo dość intensywnie próbowałam go przekonać do zmiany planu naszego pobytu. Najwidoczniej nie lobbowałam jednak w tej sprawie wystarczająco przekonująco, bo zdecydowanie zbyt szybko przyszedł ten dzień, kiedy musieliśmy się spakować, napić się z panem z hotelowej recepcji pożegnalnego wina i ruszyć w stronę zachodzącego słońca.

Czytaj dalej Georgia on my mind – Gruzja cz. III.

Kto bogatemu zabroni? – Batumi – Gruzja cz. II.

Nie traćmy czasu na wstępy, Kochani! Po wszystkich tych negatywnych rzeczach z poprzedniego wpisu, my z Tomaszem też nie chcieliśmy tracić w Batumi już ani sekundy i zachęceni widokiem z balkonu szybko wybraliśmy się na pierwszy spacer wzdłuż wybrzeża. Na chybił trafił zdecydowaliśmy się iść w prawo i chyba już wiecie, że nie ma dla nas lepszego sposobu na odkrywanie nowych miejsc niż spacer po okolicy.

Czytaj dalej Kto bogatemu zabroni? – Batumi – Gruzja cz. II.

Otwieram umysł, poszerzam horyzonty – Gruzja cz. I.

Gruzja – dla mnie biała karta, dla Tomasza jedno z podróżniczych marzeń. Im więcej dowiadywałam się o tym kraju, tym bardziej po mojej głowie krążyła moja mantra, a może afirmacja? Otwieram umysł, poszerzam horyzonty. Otwieram umysł, poszerzam horyzonty. No i tego się dzielnie trzymałam do samego końca, a jaki był początek?

Czytaj dalej Otwieram umysł, poszerzam horyzonty – Gruzja cz. I.

Z żopy strony – Kijów 02.2018 cz. II.

Tomasz zabronił mi Was głupio przepraszać za to, że tak długo mnie tu nie było. Prawda jest taka, że gdybym mu nie obiecała, że na blogu pojawi się nowy wpis, to pewnie nie byłoby mnie jeszcze dłużej. Powiem więc tylko, że sporo się u mnie ostatnio działo i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła Wam pokazać, co mnie tak zajmowało. Sporo działo się też na Ukrainie, na którą wybraliśmy się po raz kolejny pod koniec listopada. Wróciliśmy stamtąd w niedzielę, dwudziestego piątego, a już w poniedziałek świat obiegła informacja o wprowadzeniu stanu wojennego w części kraju. Nie będę go komentować, bo nadal nie wiem co o nim myśleć. Może poza tym, że wojna na Ukrainie to nic nowego, niestety. A opinia publiczna zachowuje się teraz trochę, jakby słyszeli o tym wszystkim po raz pierwszy.

Czytaj dalej Z żopy strony – Kijów 02.2018 cz. II.

Znowu ten Kijów! – cz. I.

Nieco ponad miesiąc po naszym pięknym ukraińskim Bożym Narodzeniu, wróciliśmy do naszego ukochanego Kijowa na kilka dni. To już nasz trzeci wspólny raz tam, więc bez zbędnych wstępów – proszę za mną 🙂

Czytaj dalej Znowu ten Kijów! – cz. I.

TL;DR – Sardynia cz. II.

Zanim zabrałam się za ten wpis, przeczytałam sobie poprzedni – pierwszy o Sardynii i dopiero z perspektywy czasu zauważyłam, ile w nim jest tak naprawdę mojego marudzenia. Jeśli więc też odnieśliście wrażenie, że byłam negatywnie nastawiona do Cagliari, to niestety macie rację. Cały pobyt upłynął mi pod znakiem lekkiego focha na to miasto, którego przyczyn tak naprawdę nie potrafię wyjaśnić. To pewnie znów ten słynny brak chemii. Dziś spróbuję wykrzesać z siebie nieco więcej entuzjazmu, bo Sardynia to – tak obiektywnie patrząc – całkiem fajna wyspa. A mnie już któryś raz dopada taki dziwny syndrom – że na naszych zdjęciach i we wspomnieniach to miejsce podoba mi się bardziej, niż kiedy tam byłam w rzeczywistości.

Czytaj dalej TL;DR – Sardynia cz. II.

I believe I can fly… – Sardynia cz. I.

Na Sardynię wybraliśmy się na początku tego roku i prognozy pogody obiecywały nam około 20 stopni na plusie w Cagliari – stolicy tej włoskiej wyspy. W Polsce był oczywiście środek zimy i jeśli też miewacie jej serdecznie dość, to pewnie rozumiecie, jak bardzo się cieszyłam na tę zmianę klimatu. W Polsce nic tylko marznięcie, brnięcie przez śnieg albo pośniegową breję i oskrobywanie auta ze szronu, a na Sardynii miało być tak pięknie. Zapakowałam wiosenną kurtkę, trampki, cienkie bluzki. A tymczasem…

Czytaj dalej I believe I can fly… – Sardynia cz. I.

Na wesoło i na smutno – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. III (ost.)

Czy dla Was podróże to też czas spełniania marzeń i robienia rzeczy po raz pierwszy? Bo dla mnie zdecydowanie tak! Czasami chodzi o mniejsze sprawy, czasami o nieco większe, ale zanim do nich wszystkich przejdziemy, to opowiem Wam troszkę o Muzeum Czarnobylskim w Kijowie. I to ze względów czysto praktycznych – mamy stamtąd mnóstwo fajnych zdjęć i chciałabym ich jak najwięcej wpleść w ten wpis 🙂

Czytaj dalej Na wesoło i na smutno – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. III (ost.)

Chanel i czosnek – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. II.

Zgodnie z obietnicą, ciąg dalszy właśnie następuje 🙂 Przez chwilkę jeszcze będziemy kontynuować nasz tour de bar z poprzedniego wpisu. Przez przypadek trafiliśmy do jeszcze jednego miejsca – o wdzięcznej nazwie Czarne Prosię. W końcu reklama dźwignią handlu, a kiedy na naszej turystycznej mapie wypatrzyliśmy taką, według której mieliśmy dostać w tym barze litrowy dzban dobrego piwa gratis… Sami rozumiecie, że Grażyna, zbieraj się, idziemy! Tym bardziej, że już się przekonaliśmy, że na Ukrainie promocja to jest promocja, a nie tak, że osiem gwiazdek opisanych półmilimetrowym drukiem – ważne od 10:04 do 10:27 w trzecie środy miesiąca pod warunkiem, że poprzedniej nocy była pełnia; przysługuje przy zakupie dań o numerach od 1 do 27, z wyłączeniem od 2 do 26 i tym podobne.

Czytaj dalej Chanel i czosnek – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. II.