TL;DR – Sardynia cz. II.

Zanim zabrałam się za ten wpis, przeczytałam sobie poprzedni – pierwszy o Sardynii i dopiero z perspektywy czasu zauważyłam, ile w nim jest tak naprawdę mojego marudzenia. Jeśli więc też odnieśliście wrażenie, że byłam negatywnie nastawiona do Cagliari, to niestety macie rację. Cały pobyt upłynął mi pod znakiem lekkiego focha na to miasto, którego przyczyn tak naprawdę nie potrafię wyjaśnić. To pewnie znów ten słynny brak chemii. Dziś spróbuję wykrzesać z siebie nieco więcej entuzjazmu, bo Sardynia to – tak obiektywnie patrząc – całkiem fajna wyspa. A mnie już któryś raz dopada taki dziwny syndrom – że na naszych zdjęciach i we wspomnieniach to miejsce podoba mi się bardziej, niż kiedy tam byłam w rzeczywistości.

Czytaj dalej TL;DR – Sardynia cz. II.

I believe I can fly… – Sardynia cz. I.

Na Sardynię wybraliśmy się na początku tego roku i prognozy pogody obiecywały nam około 20 stopni na plusie w Cagliari – stolicy tej włoskiej wyspy. W Polsce był oczywiście środek zimy i jeśli też miewacie jej serdecznie dość, to pewnie rozumiecie, jak bardzo się cieszyłam na tę zmianę klimatu. W Polsce nic tylko marznięcie, brnięcie przez śnieg albo pośniegową breję i oskrobywanie auta ze szronu, a na Sardynii miało być tak pięknie. Zapakowałam wiosenną kurtkę, trampki, cienkie bluzki. A tymczasem…

Czytaj dalej I believe I can fly… – Sardynia cz. I.