Słodko-gorzka Bolonia cz. III – czy my jesteśmy w Krakowie?

Bolonia jest do bólu europejska. Coś, co w przewodniku opisane zostałoby zapewne jako ,,European charm” dla nas oznacza, że po pokonaniu całkiem sporej ilości kilometrów znajdujemy się w takim włoskim Krakowie. Przy głównym placu miasta – Piazza di Maggiore – podobieństwa są szczególnie uderzające, ale nie można mu odmówić… uroku. Europejskiego, a jakże!

Czytaj dalej Słodko-gorzka Bolonia cz. III – czy my jesteśmy w Krakowie?

Słodko-gorzka Bolonia cz. II – jedzenie.

Kiedy już praktycznie spisałam Bolonię na straty wieczorem pierwszego dnia, w planie naszego zwiedzania pojawiły się dwa jasne punkty. Dosłownie. Po pierwsze pięknie oświetlony Piazza di Maggiore, do którego jeszcze wrócę, a po drugie wąziutka uliczka tuż przy nim. Już z daleka zauważyłam, że jest pełna ludzi oraz stolików i krzeseł wystawionych na zewnątrz.

Czytaj dalej Słodko-gorzka Bolonia cz. II – jedzenie.

Włochy dla Włochów? – słodko-gorzka Bolonia – cz. I

Wiele czynników złożyło się na to, że podczas pobytu w Bolonii dominowały we mnie negatywne uczucia. Po ponad miesiącu od powrotu dostrzegam też plusy i urok tego miejsca. Obawiam się jednak, że w najbliższej przyszłości nie będę chciała tam wrócić, choć innej części Włoch damy pewnie szansę.

Czytaj dalej Włochy dla Włochów? – słodko-gorzka Bolonia – cz. I