Drugie pożegnanie z Liverpoolem.

Piesza wycieczka po Liverpoolu, o której wspominałam w poprzednim wpisie, pozwoliła nam dopisać kilka punktów do naszej listy miejsc do odwiedzenia. Pomogła mi też choć trochę dostrzec sens grupowego zwiedzania, którego do tej pory raczej unikaliśmy. Wiecie, jak to wygląda. Popatrzcie: z lewej muzeum, z prawej galeria sztuki, minuta na zdjęcia – każdy podnosi w górę rękę z aparatem lub smartfonem i ciężko się nawet przebić przez ten gąszcz urządzeń – idziemy dalej. Ale jeśli potraktujemy taką wycieczkę nie jako cel sam w sobie, a jako punkt wyjścia do samodzielnego bliższego poznania pokazanych na niej miejsc, to naprawdę warto.

Czytaj dalej Drugie pożegnanie z Liverpoolem.

Shopping – albo i nie – Liverpool & Manchester.

Tym razem Primark w Liverpoolu mocno mnie zawiódł. Cieszyłam się, że będzie mi łatwiej robić zakupy, bo znam już rozkład sklepu. A takiego! W ciągu dwóch miesięcy zdążyli go – może nie diametralnie – ale jednak zmienić. Jeśli chodzi o sezon letni w sklepach, to właściwie się on już powoli kończy. Stąd też z wielu modeli wykupiony był mój rozmiar. Rozpoczęły się też przeceny, co w przypadku Primarka oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze, że możemy dorwać cuda dosłownie za funta. Ale po drugie – ogromny bałagan, nie do opanowania przez obsługę.

Czytaj dalej Shopping – albo i nie – Liverpool & Manchester.

Primark!!! – Liverpool cz. III.

Nie zna szału zakupów ten, kto nie był w sklepie Primark – tak pisała w swoim artykule Katarzyna Pachelska dla Dziennika Zachodniego. A ja kradnę jej te słowa. To naprawdę jest sklep, w którym przekraczamy próg, a w naszych oczach pojawia się obłęd. Szczególnie, jeśli tak jak w Liverpoolu mamy do dyspozycji kilka ogromnych pięter (chyba 4), z których zdecydowana większość dedykowana jest kobietom. Obiecywałam sobie zrobić w sklepie jakieś zdjęcia na bloga, ale weszłam i przepadłam. A potem drugi raz. Jedyne zdjęcia zawdzięczam więc Tomaszowi czekającemu na mnie cierpliwie na zewnątrz. Poczynił w tym czasie wiele ciekawych obserwacji dotyczących przechodniów, ale o tym później.

Czytaj dalej Primark!!! – Liverpool cz. III.

Za dużo do zobaczenia! – Liverpool cz. II.

Pierwszego dnia, po wizycie w informacji turystycznej w Albert Dock wytypowaliśmy trzy muzea do odwiedzenia kolejnego dnia: morskie, niewolnictwa i Liverpoolu. Wszystkie znajdowały się w obrębie portu, a dwa pierwsze nawet w jednym budynku. Ich lokalizacja wydawała się idealna. Zgodnie z dobrą brytyjską tradycją wszystkie były darmowe. Co mogło pójść nie tak na cudownym bulwarze nad rzeką Mersey? Na szczęście nie były to zdjęcia!

Czytaj dalej Za dużo do zobaczenia! – Liverpool cz. II.

Też w Anglii i też na L, czyli Liverpool cz. I.

Jak każdy prawdziwy Polak, swoje pierwsze kroki w Liverpoolu skierowałam do Primarka. Tak miał się zaczynać ten wpis. W końcu co poza tym może być ciekawego w portowym, postindustrialnym mieście? W informacji na lotnisku poza zakupem biletów na autobus miejski (£2,3/szt., auć; pewnie dlatego jechaliśmy autobusem tylko 2 razy; liczne dwupiętrowce kursowały praktycznie puste) od razu poprosiłam miłego starszego pana, żeby się ze mnie bardzo nie śmiał i pokazał mi, gdzie znajdę swoją świątynię zakupów. I tym razem przed wyjazdem niewiele wiedziałam o mieście i dlatego przez chwilkę poczułam się zagubiona, gdy okazało się, że niepozorny Liverpool może pochwalić się ogromną dzielnicą handlową. I to idealnie usytuowaną – tuż przy dworcu autobusowym Liverpool One, który miał być naszym końcowym przystankiem.

Czytaj dalej Też w Anglii i też na L, czyli Liverpool cz. I.