Shopping – albo i nie – Liverpool & Manchester.

Tym razem Primark w Liverpoolu mocno mnie zawiódł. Cieszyłam się, że będzie mi łatwiej robić zakupy, bo znam już rozkład sklepu. A takiego! W ciągu dwóch miesięcy zdążyli go – może nie diametralnie – ale jednak zmienić. Jeśli chodzi o sezon letni w sklepach, to właściwie się on już powoli kończy. Stąd też z wielu modeli wykupiony był mój rozmiar. Rozpoczęły się też przeceny, co w przypadku Primarka oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze, że możemy dorwać cuda dosłownie za funta. Ale po drugie – ogromny bałagan, nie do opanowania przez obsługę.

Czytaj dalej Shopping – albo i nie – Liverpool & Manchester.

Zamach w Manchesterze.

Zamach w Manchesterze wstrząsnął mną dość mocno. Po części dlatego, że – tak jak wspomniałam na facebooku – był to jak dotąd zamach, od którego dzielił mnie najmniejszy czas i odległość. Poza tym był dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo nigdy nie wytypowałabym tego miasta jako wymarzonego celu dla terrorystów. Oni przecież lubią, gdy cały świat patrzy – i stąd Paryż czy Londyn postrzegam obecnie jako tykające bomby, które lepiej omijać. A Manchester taki niepozorny.

Czytaj dalej Zamach w Manchesterze.

Nienachalny urok Manchesteru – cz. I.

Z czym kojarzy się Manchester? Z klubem piłkarskim (United), o którym wiem mniej więcej tyle, że… istnieje. Od niedawna niestety też z zamachem terrorystycznym dokonanym po koncercie Ariany Grande. Czy to są powody, aby tam jechać? Chyba nie. A bilety national express na trasie Liverpool – Manchester po £2 (czyli taniej niż miejski bilet w tym pierwszym; do przejechania około 60 km)? Grażyna, biere! Dobra Janusz, jadymy!

Czytaj dalej Nienachalny urok Manchesteru – cz. I.