Nikozja – ostatnia podzielona stolica. Cypr – cz. II.

Lecąc na Cypr niechcący zafundowaliśmy sobie podwójną zmianę czasu o godzinę. W noc poprzedzającą nasz wyjazd przestawiliśmy zegarki do przodu pierwszy raz, a ponownie na Cyprze. Chociaż to tylko dwie godziny, to mnie doprowadziły do lekkiego rozstroju – o północy lokalnego czasu nadal byłam pełna energii, a rano wstając o 8, czułam się jakby była 6. A oto urocze zdjęcie, niemające żadnego związku z tekstem. Podobnie jak kilka innych w tym wpisie 🙂

Czytaj dalej Nikozja – ostatnia podzielona stolica. Cypr – cz. II.

Jak pachnie Cypr? – cz. I

Cypr, jak żadne inne miejsce do tej pory, odbierałam w dużej mierze za pośrednictwem zapachów. Nie wszystkie były przyjemne. Pierwszego wieczora zdecydowaliśmy się na 4-kilometrowy spacer z lotniska do hotelu. Przechodziliśmy między innymi koło słynnego słonego jeziora w Larnace, które miało być domem flamingów. Właściwie było, z tym, że wysychająca woda i pewnie tłumy turystów w sezonie zmusiły ptaki do przebywania jakieś 100 metrów od brzegu – tego dostępnego dla nas.

Czytaj dalej Jak pachnie Cypr? – cz. I

Ostatni spacer po Malcie – czego już nie zobaczymy?

Są miejsca na Malcie, których nie zdążyliśmy odwiedzić, ale na pewno jeszcze to zrobimy. Są też niestety takie, których już nigdy nie zobaczymy. Obiecywaliśmy sobie, że przy następnej podróży na pewno popłyniemy na sąsiednią wysepkę – Gozo. Teraz nie było to naszym priorytetem – sądziliśmy, że nie mamy na to czasu. Poza tym, uwierzyłam Tomaszowi na słowo, że płynie się tam z portu oddalonego od naszego hotelu o jakieś 15 km. 15 km maltańskim autobusem? Nigdy!

(źródło)

Czytaj dalej Ostatni spacer po Malcie – czego już nie zobaczymy?

Słodko-gorzka Bolonia cz. III – czy my jesteśmy w Krakowie?

Bolonia jest do bólu europejska. Coś, co w przewodniku opisane zostałoby zapewne jako ,,European charm” dla nas oznacza, że po pokonaniu całkiem sporej ilości kilometrów znajdujemy się w takim włoskim Krakowie. Przy głównym placu miasta – Piazza di Maggiore – podobieństwa są szczególnie uderzające, ale nie można mu odmówić… uroku. Europejskiego, a jakże!

Czytaj dalej Słodko-gorzka Bolonia cz. III – czy my jesteśmy w Krakowie?

Słodko-gorzka Bolonia cz. II – jedzenie.

Kiedy już praktycznie spisałam Bolonię na straty wieczorem pierwszego dnia, w planie naszego zwiedzania pojawiły się dwa jasne punkty. Dosłownie. Po pierwsze pięknie oświetlony Piazza di Maggiore, do którego jeszcze wrócę, a po drugie wąziutka uliczka tuż przy nim. Już z daleka zauważyłam, że jest pełna ludzi oraz stolików i krzeseł wystawionych na zewnątrz.

Czytaj dalej Słodko-gorzka Bolonia cz. II – jedzenie.

Włochy dla Włochów? – słodko-gorzka Bolonia – cz. I

Wiele czynników złożyło się na to, że podczas pobytu w Bolonii dominowały we mnie negatywne uczucia. Po ponad miesiącu od powrotu dostrzegam też plusy i urok tego miejsca. Obawiam się jednak, że w najbliższej przyszłości nie będę chciała tam wrócić, choć innej części Włoch damy pewnie szansę.

Czytaj dalej Włochy dla Włochów? – słodko-gorzka Bolonia – cz. I

Transport na Malcie – cz. II + targ rybny w Marsaxlokk.

Malta miło zaskoczyła mnie już pierwszego poranka. Zeszłam do recepcji zapytać o coś. Kiedy przez okno zobaczyłam palmy i morze w świetle dnia, to nie mogłam się powstrzymać i koniecznie musiałam choć na chwilkę wyjść na dwór. Więc poszłam.

Czytaj dalej Transport na Malcie – cz. II + targ rybny w Marsaxlokk.

Valletta – piękna stolica Malty – dużo zdjęć.

Choć stolica Malty ma zaledwie 0,8 kilometra kwadratowego, to spędziliśmy tam praktycznie cały dzień. Miasto jest tak cudowne, że uznaliśmy, że warto przejść każdą uliczką. Jest to podobno miejsce o największym zagęszczeniu zabytków na świecie – na tej maleńkiej powierzchni jest ich aż 320. Ale nie to mnie urzekło. I Vallettę, i ogólnie Maltę pokochałam za atmosferę.

Czytaj dalej Valletta – piękna stolica Malty – dużo zdjęć.

Czy da się spakować na 5 dni w mały bagaż podręczny Wizz Air?

Tytułowe pytanie to wzorowy problem pierwszego świata i jak na tak ważną kwestię przystało – spędzało mi sen z powiek. Szczególnie, że nie znalazłam w internecie satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Tak więc poniższy wpis potraktuję trochę jako wiadomość do przyszłej siebie:

DA SIĘ, NIE PANIKUJ!

Czytaj dalej Czy da się spakować na 5 dni w mały bagaż podręczny Wizz Air?