Iz-real, a może nie? (cz. V)

Wiecie, z czego się strasznie cieszę, jeśli chodzi o nasz wyjazd do Izraela? Z tego, że zdążyliśmy tam pojechać, zanim wokół tego kraju zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Nie znam się na polityce, ale pamiętacie pewnie, jak pan Trump z jakiegoś powodu stwierdził, że Izrael to też jego sprawa i że trochę się powtrąca. W efekcie jego działań bezpieczeństwo podróży do tego kraju, a już szczególnie do Jerozolimy, na jakiś czas stanęło pod znakiem zapytania. Po jakimś czasie okazało się, że Donald nie wywołał wojny domowej, ani sąsiedzkiej, ale na kolejne opowieści dziwnej treści nie trzeba było długo czekać. Pod koniec lutego tego roku na kilka dni zamknięto dla zwiedzających… Bazylikę Bożego Grobu. Nigdy wcześniej podobno się to nie zdarzyło, a teraz? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tym razem nie było niestety inaczej.

Czytaj dalej Iz-real, a może nie? (cz. V)

O czym (jeszcze) nie piszę – Izrael cz. I.

Na początku chciałam Was serdecznie przeprosić za to, że nie dotrzymałam obietnicy. Ten wpis miał się pojawić znacznie wcześniej, ale poprzedni tydzień był taki, że hello darkness my old friend i że zrobienie czegokolwiek ponad niezbędne minimum kompletnie mnie przerastało. Myślę, że mniej więcej sobie wyobrażacie, szczególnie jeśli sami czujecie się czasem podobnie. Ale po takim okresie może być już tylko lepiej, prawda? I już tradycyjnie proszę Was o potraktowanie w większości randomowych zdjęć jako sposobu na wczucie się w klimat Izraela – w tytule również zawarłam kraj ogólnie, bo wylądowaliśmy w Tel Avivie, przebywaliśmy głównie w Jerozolimie, ale wybraliśmy się też do Betlejem. W kolejnych wpisach na pewno zdjęcia będą już bardziej związane z treścią.

Czytaj dalej O czym (jeszcze) nie piszę – Izrael cz. I.