TL;DR – Sardynia cz. II.

Zanim zabrałam się za ten wpis, przeczytałam sobie poprzedni – pierwszy o Sardynii i dopiero z perspektywy czasu zauważyłam, ile w nim jest tak naprawdę mojego marudzenia. Jeśli więc też odnieśliście wrażenie, że byłam negatywnie nastawiona do Cagliari, to niestety macie rację. Cały pobyt upłynął mi pod znakiem lekkiego focha na to miasto, którego przyczyn tak naprawdę nie potrafię wyjaśnić. To pewnie znów ten słynny brak chemii. Dziś spróbuję wykrzesać z siebie nieco więcej entuzjazmu, bo Sardynia to – tak obiektywnie patrząc – całkiem fajna wyspa. A mnie już któryś raz dopada taki dziwny syndrom – że na naszych zdjęciach i we wspomnieniach to miejsce podoba mi się bardziej, niż kiedy tam byłam w rzeczywistości.

Czytaj dalej TL;DR – Sardynia cz. II.