Też w Anglii i też na L, czyli Liverpool cz. I.

Jak każdy prawdziwy Polak, swoje pierwsze kroki w Liverpoolu skierowałam do Primarka. Tak miał się zaczynać ten wpis. W końcu co poza tym może być ciekawego w portowym, postindustrialnym mieście? W informacji na lotnisku poza zakupem biletów na autobus miejski (£2,3/szt., auć; pewnie dlatego jechaliśmy autobusem tylko 2 razy; liczne dwupiętrowce kursowały praktycznie puste) od razu poprosiłam miłego starszego pana, żeby się ze mnie bardzo nie śmiał i pokazał mi, gdzie znajdę swoją świątynię zakupów. I tym razem przed wyjazdem niewiele wiedziałam o mieście i dlatego przez chwilkę poczułam się zagubiona, gdy okazało się, że niepozorny Liverpool może pochwalić się ogromną dzielnicą handlową. I to idealnie usytuowaną – tuż przy dworcu autobusowym Liverpool One, który miał być naszym końcowym przystankiem.

Czytaj dalej Też w Anglii i też na L, czyli Liverpool cz. I.