Tam dom mój, gdzie łóżko moje – Praga cz. I.

OSTRZEŻENIE: Wpis zawiera opowieści dziwnej treści i stosunkowo niewielką ilość informacji o Pradze, ale za to magiczne zdjęcia niespecjalnie związane z tekstem. Tak więc, jeśli stwierdzicie, że nie dacie rady czytać moich dzisiejszych wynurzeń, to zostańcie chociaż pooglądać obrazki 😉

♥♥♥

Skoro można wyjść po angielsku, to może da się w ten sam sposób wrócić, żeby nikt nawet nie zauważył, że (i jak długo) nas nie było. Swoją drogą, Francuzi też wychodzą po angielsku, ale już Anglicy ,,odwdzięczają się” im za to wychodząc po francusku (French leave). A Niemcy wychodzą po… polsku. Trochę podobnie było z kiłą, której nazewnictwo ujawnia, jaką kiedyś opinię miały o sobie różne narody. W Anglii znana jako choroba francuska (French disease), u nas tak samo, wymiennie z pochodną francą; we Francji była – jak już się pewnie domyślacie – chorobą angielską. No i oczywiście jest też miejsce, gdzie była zwana chorobą polską. Rosja. Wybaczcie dygresję językową, to trochę zboczenie zawodowe, a trochę próba odwrócenia Waszej uwagi od mojego powrotu po angielsku 😉

Czytaj dalej Tam dom mój, gdzie łóżko moje – Praga cz. I.