Najdrożej i najgorzej – Izrael cz. II.

Osoby obserwujące mnie na Instagramie być może już zauważyły na jednym zdjęć z Izraela wielbłąda – mistrza drugiego planu. Tak więc wydało się nieco przedwcześnie, że wielbłąd był. Ale nie na pustyni, jak w moich wyobrażeniach i nie jako środek transportu, a na Górze Oliwnej, jako atrakcja do turystów. Był śliczny, ale nie poszłam go pogłaskać i nie zrobiłam sobie z nim żadnego zdjęcia, a te, które mamy robiliśmy z zoomem z pewnej odległości. A to wszystko z bardzo prostego powodu. Opiekunem wielbłąda był typowy, natrętny arabski handlarz. Gdybyśmy otwarcie wykazali jakiekolwiek zainteresowanie zwierzęciem, gdyby wyrwał mi się chociaż jeden charakterystyczny dla mnie pisk, którego treści można się domyśleć nawet nie mówiąc po polsku, bo byłoby to jakieś ,,aaaaa…. Tomasz, patrz, jaki wielbłąd” połączone z energicznym zmierzaniem w kierunku obiektu mojego zachwytu…

Czytaj dalej Najdrożej i najgorzej – Izrael cz. II.