Znowu ten Kijów! – cz. I.

Nieco ponad miesiąc po naszym pięknym ukraińskim Bożym Narodzeniu, wróciliśmy do naszego ukochanego Kijowa na kilka dni. To już nasz trzeci wspólny raz tam, więc bez zbędnych wstępów – proszę za mną 🙂

Czytaj dalej Znowu ten Kijów! – cz. I.

Na wesoło i na smutno – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. III (ost.)

Czy dla Was podróże to też czas spełniania marzeń i robienia rzeczy po raz pierwszy? Bo dla mnie zdecydowanie tak! Czasami chodzi o mniejsze sprawy, czasami o nieco większe, ale zanim do nich wszystkich przejdziemy, to opowiem Wam troszkę o Muzeum Czarnobylskim w Kijowie. I to ze względów czysto praktycznych – mamy stamtąd mnóstwo fajnych zdjęć i chciałabym ich jak najwięcej wpleść w ten wpis 🙂

Czytaj dalej Na wesoło i na smutno – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. III (ost.)

Chanel i czosnek – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. II.

Zgodnie z obietnicą, ciąg dalszy właśnie następuje 🙂 Przez chwilkę jeszcze będziemy kontynuować nasz tour de bar z poprzedniego wpisu. Przez przypadek trafiliśmy do jeszcze jednego miejsca – o wdzięcznej nazwie Czarne Prosię. W końcu reklama dźwignią handlu, a kiedy na naszej turystycznej mapie wypatrzyliśmy taką, według której mieliśmy dostać w tym barze litrowy dzban dobrego piwa gratis… Sami rozumiecie, że Grażyna, zbieraj się, idziemy! Tym bardziej, że już się przekonaliśmy, że na Ukrainie promocja to jest promocja, a nie tak, że osiem gwiazdek opisanych półmilimetrowym drukiem – ważne od 10:04 do 10:27 w trzecie środy miesiąca pod warunkiem, że poprzedniej nocy była pełnia; przysługuje przy zakupie dań o numerach od 1 do 27, z wyłączeniem od 2 do 26 i tym podobne.

Czytaj dalej Chanel i czosnek – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. II.

Ładny cukier – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. I.

Długie długie lata nie przepadałam za Bożym Narodzeniem. Tak delikatnie rzecz ujmując. Tak właściwie to dopiero w ostatnie święta udekorowałam dom z własnej woli. Wcześniej zawsze niechętnie, na wyraźną i sto razy powtarzaną prośbę Tomasza, na kilka dni wyciągałam tylko mini-choinkę i nie mogłam się doczekać, aż będę mogła znów ją zapakować w jakiś worek i ukryć w szafie. Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, że zimą 2017/18 przeżyję przedświąteczną gorączkę w Pradze, potem polskie święta, a na koniec jeszcze zastanie mnie prawosławne Boże Narodzenie na Ukrainie… Byłabym daleka od entuzjazmu. I teoretycznie taka byłam też w Pradze, no ale gdzieś wśród tych wszystkich świateł miasta, bożonarodzeniowych światełek, melodyjek i stoisk świątecznego jarmarku (wszystko widzieliście w tym i tym wpisie) musiała najwidoczniej gdzieś we mnie podświadomie zakiełkować radość świąt 🙂

Czytaj dalej Ładny cukier – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. I.

Trochę już umiemy w Ukrainę – Kijów cz. IV (ost.)

Relację z Ukrainy zaczęłam od środka, więc na końcu chciałabym na troszkę wrócić na sam początek naszej podróży. Logiczne 😉 1 września mieliśmy wylecieć z Lublina. No i może sobie wystawili przed terminal urocze leżaki, na których było miło posiedzieć w tamten jeszcze ciepły dzień i poobserwować startujące samoloty. Może i znaleźliśmy parking za 20 zł za 4 dni (gdyby ktoś potrzebował szczegółów, proszę o wiadomość). Może i nauczona poprzednimi doświadczeniami przemyciłam część kosmetyków w drugiej kosmetyczce, której nawet nie wyjmowałam z torby. A i tak nie obyło się bez pani, która całą resztę kazała mi zapakować w absurdalnie mały woreczek strunowy. Co oni z tym mają w tym Lublinie?!

Czytaj dalej Trochę już umiemy w Ukrainę – Kijów cz. IV (ost.)

Na Ukrainie jest Kijowo! ;) (cz. III)

#mnieśmieszy Tytuł oczywiście. Taki komentarz zamieścił ktoś na yt, pod jednym z filmów Polaka z Ukrainy. Sympatyczny chłopak i dobrze mu życzę. A wracając do tytułu, to i ja i Wy wiemy już, że kijowo nie jest. Ale tak właściwie to Kijowo jest nazwą tak samo nietrafną, jak spolszczony Kijów, bo okazuje się, że… Kijów jest kobietą. I powinna być ta Kijew – dumnie zwana matką rosyjskich miast, starszą chociażby od Moskwy. Ile jeszcze niespodzianek miało dla mnie w zanadrzu to miasto? Mnóstwo!

Czytaj dalej Na Ukrainie jest Kijowo! 😉 (cz. III)

Słonina, chleb ze złota i Putin – Kijów cz. II.

Zwykle omijam stoiska z pamiątkami szerokim łukiem. Nie chce mi się nawet oglądać tego badziewia, które wszędzie wydaje się takie samo – zmienia się tylko nazwa miasta. Ale nie na Ukrainie! Możemy kupić sobie breloczek z zawieszką w kształcie… słoniny. Serio! To się nazywa dystans do siebie, chociaż obraz postawnego faceta w futrzanej czapie, ze słoniną w jednej ręce, a wódką w drugiej przypisałabym raczej Rosjanom. Podobnie jak matrioszki, które w Kijowie można kupić zarówno w wersji tradycyjnej, jak i na przykład z wizerunkiem Hello Kitty. No i to jest już przesada! I piszę Wam to ja, największa wielbicielka Hello Kitty, jaką znacie. Oczywiście wśród tych, które ukończyły 5 lat. A wracając do Ukraińców, to przecież oni nie chcą mieć już nic wspólnego z Rosjanami! Więc o co w tym wszystkim chodzi? Po wizycie w Kijowie stwierdzam, że… status związku: to skomplikowane.

Czytaj dalej Słonina, chleb ze złota i Putin – Kijów cz. II.

Co nam grozi na Ukrainie? – Kijów cz. I.

Porzućmy na chwilę poprawność polityczną i zastanówmy się wspólnie, co mówi się w naszym kraju o Ukrainie. Pomińmy przy tym wszelkie historyczne kwestie i skupmy się na ,,tu i teraz”. Co przychodzi Wam do głowy?

Czytaj dalej Co nam grozi na Ukrainie? – Kijów cz. I.