O czym (jeszcze) nie piszę – Izrael cz. I.

Na początku chciałam Was serdecznie przeprosić za to, że nie dotrzymałam obietnicy. Ten wpis miał się pojawić znacznie wcześniej, ale poprzedni tydzień był taki, że hello darkness my old friend i że zrobienie czegokolwiek ponad niezbędne minimum kompletnie mnie przerastało. Myślę, że mniej więcej sobie wyobrażacie, szczególnie jeśli sami czujecie się czasem podobnie. Ale po takim okresie może być już tylko lepiej, prawda? I już tradycyjnie proszę Was o potraktowanie w większości randomowych zdjęć jako sposobu na wczucie się w klimat Izraela – w tytule również zawarłam kraj ogólnie, bo wylądowaliśmy w Tel Avivie, przebywaliśmy głównie w Jerozolimie, ale wybraliśmy się też do Betlejem. W kolejnych wpisach na pewno zdjęcia będą już bardziej związane z treścią.

Czytaj dalej O czym (jeszcze) nie piszę – Izrael cz. I.