Takie nie wiadomo co… – Monako cz. I.

Od dawna marzyłam o odwiedzeniu Monako. Ale to było takie marzenie, do którego miałam ambiwalentny (zawsze chciałam użyć tego słowa!) stosunek. Z jednej strony, Monako jest owiane aurą takiego je-ne-sais-quoi (=nie wiem czego, to wyrażenie też zawsze chciałam wykorzystać!). No wiecie, że niby panuje tam wszechobecny luksus, a całe księstwo jest niedostępne, tajemnicze i ekskluzywne – po prostu nie wydawało się miejscem dla kogoś takiego, jak ja. Wyobrażałam sobie, że życie tam wygląda mniej więcej tak, jak to, co udało nam się uchwycić na zdjęciach poniżej – Prada, Lamborghini, piękni ludzie, luksusowe hotele i ich umundurowani parkingowi.

Czytaj dalej Takie nie wiadomo co… – Monako cz. I.

Włochy dla Włochów? – słodko-gorzka Bolonia – cz. I

Wiele czynników złożyło się na to, że podczas pobytu w Bolonii dominowały we mnie negatywne uczucia. Po ponad miesiącu od powrotu dostrzegam też plusy i urok tego miejsca. Obawiam się jednak, że w najbliższej przyszłości nie będę chciała tam wrócić, choć innej części Włoch damy pewnie szansę.

Czytaj dalej Włochy dla Włochów? – słodko-gorzka Bolonia – cz. I