Krew, pot, ból, łzy, zoo i termy – Budapeszt cz. I.

Na pewno już domyśliliście się, że nasze wyjazdy są dość intensywne i niewiele mają wspólnego z bezczynnym leżeniem gdziekolwiek. W każdym miejscu spędzamy zaledwie kilka dni i zawsze chcemy zobaczyć i zrobić jak najwięcej. Dzień, w którym nie przejdziemy pieszo kilkunastu kilometrów to dzień stracony. Zwykle wracam wykończona fizycznie i niewyspana, ale w Budapeszcie to już zdecydowanie przegięliśmy. Ostatniego wieczora śmiałam się przez łzy, bo zestaw nieszczęść, które mnie dotknęły był naprawdę tragikomiczny.

Czytaj dalej Krew, pot, ból, łzy, zoo i termy – Budapeszt cz. I.