Chanel i czosnek – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. II.

Zgodnie z obietnicą, ciąg dalszy właśnie następuje 🙂 Przez chwilkę jeszcze będziemy kontynuować nasz tour de bar z poprzedniego wpisu. Przez przypadek trafiliśmy do jeszcze jednego miejsca – o wdzięcznej nazwie Czarne Prosię. W końcu reklama dźwignią handlu, a kiedy na naszej turystycznej mapie wypatrzyliśmy taką, według której mieliśmy dostać w tym barze litrowy dzban dobrego piwa gratis… Sami rozumiecie, że Grażyna, zbieraj się, idziemy! Tym bardziej, że już się przekonaliśmy, że na Ukrainie promocja to jest promocja, a nie tak, że osiem gwiazdek opisanych półmilimetrowym drukiem – ważne od 10:04 do 10:27 w trzecie środy miesiąca pod warunkiem, że poprzedniej nocy była pełnia; przysługuje przy zakupie dań o numerach od 1 do 27, z wyłączeniem od 2 do 26 i tym podobne.

Czytaj dalej Chanel i czosnek – Boże Narodzenie 2018 w Kijowie – cz. II.

Shopping – albo i nie – Liverpool & Manchester.

Tym razem Primark w Liverpoolu mocno mnie zawiódł. Cieszyłam się, że będzie mi łatwiej robić zakupy, bo znam już rozkład sklepu. A takiego! W ciągu dwóch miesięcy zdążyli go – może nie diametralnie – ale jednak zmienić. Jeśli chodzi o sezon letni w sklepach, to właściwie się on już powoli kończy. Stąd też z wielu modeli wykupiony był mój rozmiar. Rozpoczęły się też przeceny, co w przypadku Primarka oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze, że możemy dorwać cuda dosłownie za funta. Ale po drugie – ogromny bałagan, nie do opanowania przez obsługę.

Czytaj dalej Shopping – albo i nie – Liverpool & Manchester.

Primark!!! – Liverpool cz. III.

Nie zna szału zakupów ten, kto nie był w sklepie Primark – tak pisała w swoim artykule Katarzyna Pachelska dla Dziennika Zachodniego. A ja kradnę jej te słowa. To naprawdę jest sklep, w którym przekraczamy próg, a w naszych oczach pojawia się obłęd. Szczególnie, jeśli tak jak w Liverpoolu mamy do dyspozycji kilka ogromnych pięter (chyba 4), z których zdecydowana większość dedykowana jest kobietom. Obiecywałam sobie zrobić w sklepie jakieś zdjęcia na bloga, ale weszłam i przepadłam. A potem drugi raz. Jedyne zdjęcia zawdzięczam więc Tomaszowi czekającemu na mnie cierpliwie na zewnątrz. Poczynił w tym czasie wiele ciekawych obserwacji dotyczących przechodniów, ale o tym później.

Czytaj dalej Primark!!! – Liverpool cz. III.